Jeśli szukasz krótkiej odpowiedzi: mBank oferuje niższe opłaty za proste inwestycje, ING lepiej sprawdzi się dla aktywnych traderów, a oba banki mają swoje dziwactwa, które mogą Cię zirytować lub rozbawić. Ale skoro już tu jesteś, pewnie chcesz poznać też szczegóły – a tych nie brakuje, bo polskie banki potrafią skomplikować nawet zakup jednej akcji.
Wstęp: dlaczego porównuję akurat te dwa banki?
Bo to dwa największe polskie banki, które oferują własne domy maklerskie (nie współpracują z zewnętrznym brokerem), a jednocześnie – typowe banki, które lubią ukrywać opłaty w drobnym druku. Idealny materiał na porównanie pełne ironicznych komentarzy.

Podstawowe informacje o kontach maklerskich
mBank – dla oszczędnych (i cierpliwych)
- Nazwa produktu: mBank Trader
- Minimalna kwota otwarcia: 0 zł (brak wymogu wpłaty)
- Dostępne rynki: GPW, NewConnect, zagraniczne giełdy (ale z ograniczonymi możliwościami)
- Interfejs: wygląda jak z 2010 roku, ale działa
ING – dla tych, co lubią płacić za „premium”
- Nazwa produktu: ING Securities
- Minimalna kwota otwarcia: 0 zł
- Dostępne rynki: GPW, NewConnect, wybrane rynki zagraniczne
- Interfejs: nowocześniejszy niż mBank, ale czasem myśli za Ciebie (co nie zawsze jest zaletą)
Porównanie opłat – gdzie więcej zapłacisz?
Tu zaczyna się prawdziwa zabawa, bo oba banky mają tak pokręcone tabele opłat, że czasem zastanawiam się, czy ich twórcy sami je rozumieją.
| Opłata | mBank | ING |
|---|---|---|
| Prowizja od transakcji na GPW (minimalna) | 0.29% (min. 5 zł) | 0.39% (min. 9 zł) |
| Prowizja od transakcji zagranicznych | 0.5% (min. 14 EUR) | 0.5% (min. 15 EUR) |
| Opłata za prowadzenie konta | 0 zł | 0 zł (ale tylko jeśli masz konto osobiste w ING) |
| Opłata za brak aktywności | 5 zł/miesiąc (po 12 miesiącach bez transakcji) | 10 zł/miesiąc (po 6 miesiącach bez transakcji) |
Kto wygrywa w kategorii opłat?
mBank jest wyraźnie tańszy dla osób inwestujących na GPW – różnica w minimalnej prowizji (5 zł vs 9 zł) może boleć przy małych transakcjach. ING próbuje to nadrobić lepszymi narzędziami, ale czy warto przepłacać? To zależy od Twojego stylu inwestowania.
Możliwości inwestycyjne – gdzie więcej zyskasz?
Dostępne instrumenty
- mBank: akcje, ETF-y, fundusze inwestycyjne, kontrakty terminowe (ograniczony wybór)
- ING: akcje, ETF-y, fundusze, kontrakty terminowe, obligacje (szerszy wybór niż w mBanku)
Dodatkowe funkcje
ING oferuje więcej „bajerów”:
- Alerty cenowe
- Lepsze wykresy
- Więcej danych analitycznych
mBank skupia się na podstawach – jeśli potrzebujesz tylko kupić i trzymać akcje, jego prostota może być zaletą.
Obsługa klienta – czyli jak szybko osiwiejesz
Obie instytucje to banki, więc obsługa klienta bywa… specyficzna:
- mBank: Czas reakcji – od kilku godzin do kilku dni. Ale przynajmniej nie udają, że są brokerem dla profesjonalistów.
- ING: Szybsza reakcja, ale często dostajesz odpowiedź w stylu „proszę sprawdzić w internecie”. Dziękujemy, panie „ekspercie”.
Dla kogo które konto?
Wybierz mBank Trader jeśli:
- Inwestujesz głównie na GPW
- Robisz małe transakcje (niższe minimalne prowizje)
- Nie potrzebujesz zaawansowanych narzędzi
- Chcesz płacić mniej za brak aktywności
Wybierz ING Securities jeśli:
- Inwestujesz aktywnie i potrzebujesz lepszych narzędzi
- Planujesz inwestycje zagraniczne (choć i tak lepiej sprawdzić konkurencję)
- Masz już konto w ING i chcesz wszystko w jednym miejscu
- Nie przeszkadzają Ci wyższe opłaty
Podsumowanie – czy warto w ogóle korzystać z bankowych kont maklerskich?
Prawda jest taka, że zarówno mBank, jak i ING to średnie rozwiązania. Są lepsi brokerzy na rynku, ale jeśli już musisz wybierać między tymi dwoma:
- mBank wygrywa na opłatach i prostocie
- ING oferuje więcej możliwości, ale każe za to słono płacić
Osobiście? Używałbym ich tylko do prostych inwestycji na GPW. Do poważniejszego inwestowania lepiej poszukać specjalistycznego brokera. Ale to już temat na inny artykuł…
Related Articles:

Jestem autorem tego bloga, gdzie dzielę się wiedzą na temat podatków, oszczędzania i inwestowania. Moim celem jest pomaganie w optymalizacji podatkowej, lepszym zarządzaniu budżetem i budowaniu niezależności finansowej. Staram się w prosty i przystępny sposób wyjaśniać skomplikowane zagadnienia, oferując praktyczne porady i aktualne informacje. Analizuję różne strategie finansowe, aby moi czytelnicy mogli podejmować świadome decyzje i unikać zbędnych kosztów.
