Czy warto mieć ETF-y w różnych walutach?

Odpowiedź brzmi: to zależy. Jak zwykle w finansach – nie ma uniwersalnej rady, która pasowałaby do każdego portfela. Posiadanie ETF-ów w różnych walutach może być świetnym sposobem na dywersyfikację ryzyka walutowego, ale też może przyprawić Cię o ból głowy przy rozliczaniu podatków. Jeśli lubisz prostotę, lepiej trzymać się jednej waluty. Jeśli jednak masz ochotę na finansowy rollercoaster, czytaj dalej.

ETF-y w różnych walutach – moda czy konieczność?

Wyobraź sobie, że kupujesz zagraniczne ETF-y tylko w dolarach, a nagle złoty mocno zyskuje na wartości. Twój portfel w przeliczeniu na PLN nagle wygląda, jakby przeszedł na dietę. To właśnie ryzyko walutowe – temat, który albo Cię zainteresuje, albo sprawi, że zapragniesz wrócić do lokat w banku.

Czy warto mieć ETF-y w różnych walutach?

ETF-y w różnych walutach to trochę jak jedzenie sushi w Warszawie, Tokio i Nowym Jorku – teoretycznie to ten sam produkt, ale smakuje inaczej (i kosztuje inaczej).

Główne powody, dla których ludzie inwestują w ETF-y w wielu walutach:

  • Dywersyfikacja ryzyka walutowego – nie stawiasz wszystkiego na jedną kartę (ani na jedną walutę).
  • Dostęp do lepszych produktów – niektóre ETF-y są dostępne tylko w określonych walutach.
  • Spekulacja walutowa – bo kto nie lubi dodatkowej dawki adrenaliny?
  • Unikanie kosztów wymiany – czasem taniej jest kupić od razu w danej walucie.

Ryzyko walutowe – czy to naprawdę takie straszne?

Jeśli myślisz, że ryzyko walutowe to tylko problem dla managerów funduszy hedgingowych, to mam dla Ciebie złą wiadomość – dotyczy też Ciebie. Kupując ETF w obcej walucie, tak naprawdę robisz dwie inwestycje:

  1. Inwestycję w aktywa, na które wystawiony jest ETF (np. akcje amerykańskich firm).
  2. Inwestycję w walutę, w której ETF jest denominowany.

Przykład? Proszę bardzo:

Sytuacja ETF w USD ETF w EUR
USD wzrasta względem PLN Zyskujesz na walucie Neutralne (o ile EUR się nie zmienia)
EUR spada względem PLN Neutralne (o ile USD się nie zmienia) Tracisz na walucie
Obie waluty tracą na wartości Podwójna strata Podwójna strata

Kiedy ryzyko walutowe działa na Twoją korzyść?

Wtedy, gdy:

  • Polska gospodarka kwitnie, a złoty umacnia się – wtedy zagraniczne inwestycje tracą na wartości.
  • Zagraniczne gospodarki mają kryzys, a ich waluty spadają – wtedy Twoje ETF-y tanieją.

Brzmi jak dobry scenariusz? Pewnie nie, bo oznacza, że reszta świata ma problemy. W finansach często wygrywasz, gdy inni tracą – co nie jest zbyt optymistyczne.

Podatki – czyli gdzie diabeł mówi „dobranoc”

Jeśli myślisz, że ryzyko walutowe to jedyny problem, to gratuluję naiwności. Teraz czas na podatki – bo fiskus nie śpi i zawsze chce swoją część.

W Polsce dochody z zagranicznych ETF-ów są opodatkowane:

  • 19% podatku Belki (chyba że korzystasz z IKE/IKZE).
  • Plus ew. podatek od zysków kapitałowych za granicą (np. w USA jest 15% withholding tax).

Ale to nie wszystko! Jeśli masz ETF-y w różnych walutach, musisz przeliczać ich wartość na złotówki według kursu NBP:

  • W dniu zakupu.
  • W dniu sprzedaży.
  • I jeszcze na koniec roku, jeśli trzymasz ETF dłużej.

Jeśli kochasz Excel i uwielbiasz spędzać czas na przeliczaniu kursów walut, to świetna zabawa. Jeśli nie – lepiej trzymać się jednej waluty.

Przykład podatkowego koszmaru:

Kupujesz ETF w USD za 1000$ (kurs 4,00 PLN/USD = 4000 PLN). Po roku sprzedajesz za 1100$ (kurs 4,20 PLN/USD = 4620 PLN).

Twój zysk do opodatkowania: 4620 – 4000 = 620 PLN.

Podatek Belki: 620 * 19% = 117,80 PLN.

I to tylko dla jednej transakcji. Wyobraź sobie, że masz 10 różnych ETF-ów w 3 walutach. Nagle rozliczenie podatkowe staje się pracą na pełen etat.

Kiedy warto mieć ETF-y w różnych walutach?

Nie wszystko jest takie złe. Są sytuacje, gdy trzymanie ETF-ów w różnych walutach ma sens:

  • Mieszkasz za granicą lub planujesz tam mieszkać – wtedy możesz potrzebować aktywów w różnych walutach.
  • Inwestujesz długoterminowo i nie przejmujesz się krótkoterminowymi wahaniami kursów – w dłuższej perspektywie ryzyko walutowe się wyrównuje.
  • Masz duży portfel i chcesz profesjonalnie zarządzać ryzykiem – wtedy dywersyfikacja walutowa może być częścią strategii.
  • Planujesz wydatki w obcej walucie – np. studia dziecka w USA kupowane za dolary.

Alternatywy – jak czerpać korzyści bez komplikacji?

Jeśli podatki i ryzyko walutowe Cię przerażają, ale chcesz mieć ekspozycję na różne rynki, są prostsze rozwiązania:

  1. ETF-y hedged – fundusze, które same zabezpieczają ryzyko walutowe.
  2. ETF-y globalne w jednej walucie – np. VWCE w EUR, który inwestuje na całym świecie.
  3. Lokaty walutowe – mniej zysków, ale też mniej stresu.

Podsumowanie – czy warto?

ETF-y w różnych walutach to jak przyprawy w kuchni – trochę może poprawić smak, ale przesada zrujnuje danie. Jeśli jesteś doświadczonym inwestorem i wiesz, co robisz, dywersyfikacja walutowa może być dobrym pomysłem. Jeśli dopiero zaczynasz, lepiej trzymać się jednej waluty i skupić na podstawach.

Pamiętaj: w inwestowaniu często mniej znaczy więcej. Zamiast komplikować sobie życie wieloma walutami, lepiej wybrać prostą strategię i trzymać się jej konsekwentnie.